Po międzynarodowych sukcesach artystycznie zorientowanych filmów Gana Bi, chińskie kino niezależne znalazło się w jego cieniu. Czytelnicy Velarium mogli się o tym przekonać z recenzji debiutanckiej produkcji Binbina Li The Night Rain South Township (2023). Inny młody reżyser, Liang Shi, obrał podobny kierunek, choć jego film nie tyle naśladuje poetyckie kino Bi, ile jawnie buduje własną rzeczywistość z cytatów, skojarzeń i odniesień do innych twórców oraz form kultury – od kina autorskiego po operę yue i rytuały modlitewne.
All the Way to the Endless trafił do obiegu festiwalowego w 2024 roku, lecz szerzej dostępny stał się dwa lata później, gdy zadebiutował na chińskich platformach streamingowych. Jego oryginalny, mandaryński tytuł jest nieco bardziej ponury niż angielski i tłumaczy się go jako „iść jedną drogą aż do ciemności”. Idiom ten oznacza uparte trwanie przy obranym kursie bez względu na konsekwencje; podkreśla zarówno determinację, jak i ślepy upór. W tym kontekście posiada ambiwalentny odcień i można go używać także w negatywnym kontekście. Bohaterem, który prze naprzód, jest trzydziestokilkuletni scenarzysta Bianju (Wei Zhen), cierpiący na blokadę pisarską. Po zniknięciu muzy, jego umysł zaczyna błąkać się po zakamarkach wspomnień i fantazji, filtrowanych przez kino i operę. Równocześnie, w rzeczywistym świecie, jego przyjaciel Xiongmao (Feng Shi) zabiera go w podróż do Tybetu. Protagonista zatem na obu płaszczyznach – realnej i wyobrażeniowej – znajduje się na drodze ku samopoznaniu.
Oprócz dwóch wspomnianych aktorów, w filmie pojawiają się również inni, w tym Shanchuan Yu w roli podróżującego do Tybetu starszego wdowca. Spotyka on po drodze dziecko, przypominające mu jego własne, zmarłe dawno temu. Mężczyzna trafia do hotelu, gdzie miał spotkać się z Kar-Waiem Wongiem, słynnym, istniejącym naprawdę reżyserem z Hongkongu. Historia ta stanowi jedną z licznych narracji, które – wszystko na to wskazuje – rozgrywają się w umyśle bohatera. Wdowiec jest ponadto świadkiem występu operowego, mającego miejsce na łące. Stanowi on inscenizację słynnej legendy The Butterfly Lovers, tragicznej opowieści o kochankach, udawanych tożsamościach i fantastycznej metamorfozie. Zawarcie jej w All the Way to the Endless podkreśla motywy romantycznej projekcji, niemożliwej miłości, rozdwojenia postaci, idealizacji kobiety i śmierci, łączące się z poszukiwaniem samego siebie oraz swojej muzy przez bohatera.
Równocześnie poprzez te i podobne im sceny – a także przez ostentacyjne nawiązania do romantycznej, poetyckiej narracji z filmów Wonga – Shi buduje specyficzny kulturowo-kinowy pejzaż. Bez przesady można stwierdzić, że zarówno Bianju, jak i sam reżyser, praktycznie myślą kinem. Świadczy o tym pokój protagonisty, wypełniony plakatami filmów takich jak Nostalgia Andreja Tarkowskiego, Święta krew Alejandra Jodorowsky’ego, Kobieta jest kobietą Jeana-Luca Godarda, Psychoza Alfreda Hitchcocka i wielu innych. Plakaty nie pełnią wyłącznie roli dekoracyjnej, lecz są wskazówką, że bohater przetwarza życie poprzez obrazy kinowe, a jego mieszkanie jest czymś w rodzaju jego mentalnej filmoteki. W tym kontekście nie zaskakuje silne zróżnicowanie stylistyczne All the Way to the Endless. Produkcja pod wieloma względami stanowi niemal abstrakcyjny kolaż, w którym przeplatają się sceny czarno-białe, operowe i surrealne, a miejsce akcji przeskakuje między Szanghajem a terenami wiejskimi.









Niestety, tak wielka różnorodność stylów zdaje się stanowić bardziej ciąg atrakcyjnych wizualnie sekwencji, aniżeli wynik fabularnej konsekwencji. Historii brakuje spójności, a wiele scen wydaje się zupełnie nieistotnych. Na przykład w pewnym momencie film przenosi widzów do klubu nocnego, do którego wchodzi młody mężczyzna przedstawiany jako istotna postać. Wita się z innymi, po czym scena nagle się urywa i już nigdy do niej nie wracamy. Kilkukrotnie Shi także nadmiernie spowalnia swój film; już same napisy początkowe trwają około siedmiu minut, towarzysząc ujęciu górskiej drogi obserwowanej przez okno jadącego samochodu. Z jednej strony ustanawiają one nastrój – przywodząc na myśl czołówkę Blissfully Yours Apichatponga Weerasethakula – lecz ów nastrój, rodem ze slow cinema, pojawia się później jedynie okazjonalnie, przez co sprawia wrażenie sztucznego wydłużania metrażu, a nie naturalnej części obranej stylistyki. Czasem Shi zapomina się też w dialogach, szczególnie długa rozmowa Bianju z Xiongmao toczona przy ognisku, pełna wymuszonego poetyzmu i oczywistych rozważań, okazuje się prawdziwym testem cierpliwości widza.
All the Way to the Endless jest o tyle ciekawy, że jest filmem wtórnym, lecz jego wtórność jest świadoma i zamierzona. To obraz człowieka żyjącego wśród filmowych obrazów, stąd cytowanie Wonga, sceny rodem z Weerasethakula czy Gana Bi, czarno-białe fantazje, operowe przerywniki i inne są ważną częścią psychiki bohatera. Ale trudno jednocześnie nie skrytykować niespójności filmu. Jego największa zaleta i największa wada są właściwie takie same: niemal wszystko, co oglądamy, zdaje się być niemalże przypadkową projekcją umysłu bohatera. Dzięki temu film jest nieraz hipnotyczny, ale też narcystyczny, a jego fragmentaryczność można poczytywać zarówno za formę introspekcji, jak i za dowód braku dramaturgicznego wyczucia czy za strumień świadomości pozbawiony większego znaczenia. Małą wadą jest również nadmiar muzyki, mieszającej motywy symfoniczne, popowe, dziecięce i operowe. Powstała z nich mieszanka jest bardzo niezgrana i częstokroć nachalna.
Oglądanie All the Way to the Endless jest zatem nieco frustrującym doświadczeniem. Z jednej strony film jest stylistycznie atrakcyjny, pełen interesujących obrazów i różnorodnych pomysłów; z drugiej zaś potrafi być pretensjonalny, chaotyczny i nużący. Warto polecić go miłośnikom kina niezależnego oraz poetyckiego, zwłaszcza tym zainteresowanym filmowym autotematyzmem i świadomą grą cytatami. Nie sądzę jednak, by mógł szerzej zainteresować widzów spoza tego kręgu.

All the Way to the Endless
Yītiáo dào zǒu dào hēi
Reżyseria i scenariusz: Liang Shi
Studio: Shanghai Yuanmen Film Co., Ltd.
Obsada: Wei Zhen, Feng Shi, Mingming Lu, Mire, Yufan, Deji, Soya i inni.



