Drugi odcinek serii łączy muzykę, którą odkryłem stosunkowo niedawno, z nagraniami towarzyszącymi mi od lat. Wracają też artyści znani z pierwszego miksu. Tym razem częściej zaglądamy w ciemniejsze rejony elektroniki, ale podobnie jak poprzednio najważniejsze są dla mnie emocje i osobiste historie związane z tymi płytami.
Tracklist:
1. Jon Hassell – Blues Nile
Ndeya

Zaczynamy od Jona Hassella, amerykańskiego trębacza i twórcy koncepcji Fourth World, łączącej muzyczne tradycje różnych kultur z elektroniką. Z historią ambientu wiąże go między innymi współpraca z Brianem Eno przy Fourth World Vol. 1: Possible Musics. Jego muzykę znam dopiero od około roku, ale pochodzący z Vernal Equinox utwór Blues Nile zdążył zająć w niej szczególne miejsce. To najlepsze nagranie Hassella spośród tych, które dotąd poznałem. Czasami słucham go pięć razy w ciągu jednego dnia, tak bardzo jest hipnotyczne i głębokie.
2. Lotus Eater – Marrow
Stroboscopic Artefacts

O wspólnym projekcie Lucy i Rrose wspominałem już przy okazji pierwszego miksu. Tym razem sięgam po Desatura, moim zdaniem najmocniejszy album duetu. Miejscami jest to muzyka całkiem taneczna, jednak Marrow prowadzi w jej ciemniejszą stronę. Głęboki subbas sprawia, że w ten utwór można się dosłownie zanurzyć.
3. Demdike Stare – Hashshashin Chant
Modern Love

Sean Canty i Miles Whittaker, związani z Manchesterem, tworzą duet Demdike Stare. Swoją muzykę potrafili budować również na odległość, wymieniając się materiałem między dwoma krajami. Hashshashin Chant z albumu Voices of Dust pozostaje dla mnie ich najpiękniejszym nagraniem. Zachęcam też do obejrzenia teledysku do tego utworu. To dzieło sztuki samo w sobie i bardzo dobry przykład spotkania muzyki z obrazem, które interesuje nas w Velarium.
4. Throbbing Gristle – Hamburger Lady
Mute

Trudno opowiadać o historii industrialu bez Throbbing Gristle. Ten brytyjski zespół pomógł ukształtować język gatunku, a jego wpływ słychać w elektronice do dziś. W poprzednim miksie pojawił się już Coil, późniejsza grupa współtworzona przez Petera „Sleazy’ego” Christophersona z Throbbing Gristle. Hamburger Lady pochodzi z D.o.A. The Third and Final Report, płyty, która ma dla mnie także osobiste znaczenie: dostałem ją na urodziny od współautora velarium.org. Trudno o lepiej dobrany prezent.
5. No. Inc. – Early Reflections (Part II)
No. Inc.

No. Inc. to kolejny duet w tym zestawieniu: Atom™ i Material Object. Obaj od lat poruszają się między techno, ambientem i eksperymentalną elektroniką. Miałem okazję słuchać ich na żywo wielokrotnie, choć zazwyczaj osobno. Z Material Object wiąże mnie też mniej muzyczne wspomnienie wspólnego picia wódki podczas festiwalu Unsound.
6. Shackleton – Death Is Not Final
Skull Disco

Shackleton i wytwórnia Skull Disco odegrali bardzo ważną rolę w kształtowaniu mojego muzycznego gustu. Death Is Not Final jest jednym z nagrań, przez które wracam do tego okresu. Miałem też szczęście zorganizować występ Sama Shackletona w Kijowie, co pozostaje dla mnie szczególnym wspomnieniem. Sam nadal wydaje dużo ciekawej muzyki, więc polecam śledzić również jego nowsze nagrania.
7. Bee Mask – Versailles Is Not Too Large… or Infinity Too Long (A)
Unifactor Tapes

Ponownie wracamy do Chrisa Madaka, czyli Bee Mask. Tym razem słuchamy strony A wydawnictwa Versailles Is Not Too Large… or Infinity Too Long. Kolejna praca, którą chciałem podzielić się w tej serii.
8. Shifted – Lénine
Avian

Guy Brewer, znany jako Shifted, współtworzył wcześniej duet Commix. To właśnie Commix dał nam Be True – dla mnie jeden z najważniejszych utworów drum’n’bassowych swojej epoki. Okazuje się, że człowiek stojący za takim nagraniem potrafi robić również całkiem przyzwoite techno i ambient. Lénine, pochodzące z Arrangements in Monochrome [Part Two], jest dobrym zaproszeniem do tej części jego twórczości.
9-10. Biosphere – Uva-Ursi / Sphere of No-Form
Biophon Records

Na zakończenie Biosphere, czyli Geir Jenssen. To artysta, który swoją muzyką potrafi splatać całe wielowarstwowe światy. Wybrałem dwa utwory następujące po sobie na Substrata, jego najbardziej rozpoznawalnej płycie: Uva-Ursi i Sphere of No-Form. Dla mnie to dwa z największych „bangerów” tej płyty. I jeszcze mały polski akcent na koniec: Jenssen przez pewien czas mieszkał w Krakowie.

猫 i miłośnik ambientu

